Projekt realizujemy w trzy tęgie głowy, które chcą dzielić się swoim nieszablonowym podejściem do opinii na temat filmów, które możecie obejrzeć na wielkim ekranie zajadając przesolony popcorn zapijany colą z proszku.
Czego możecie się spodziewać po naszych recenzjach? Absolutnie wszystkiego! Nie kierujemy się jakimiś standardami, szlakami utartymi przez sławnych krytyków filmowych (kojarzycie jakiegoś?) czy konkretną metodologią. Nasze credo recenzenckie opiera się na zasadzie "Wsadź rękę w młynek do mięsa i nie daj się złapać". Co to oznacza? Sami nie wiemy.
Jedno jest pewne - każdy recenzowany przez nas film będzie oceniany w sposób dość przystępny dla Was - czytelników i miłośników filmów. Czy będzie on oparty na jakiejś skali "0-10" itp.? Absolutnie, po raz kolejny, nie. Zrozumiecie o co chodzi przy pierwszej recenzji, która pojawi się na dniach - przez święta mamy zamiar zajadać się toną tłustych, zdrowych potraw, aby nabrać energii do wytężonej pracy intelektualnej.
Na wstępie kilka słów o nas, twórcach tego zacnego projektu:
Graber
Wielki miłośnik kina wojennego, fantasy, sensacyjnego i każdego innego, w którym można liczyć na rozbryzg krwi, efekty specjalne i niełzawe historyjki. Swój światopogląd zbudował na tak wiekopomnych tytułach, jak "Helikopter w ogniu", "Szybcy i wściekli", "Yamato" oraz "Wilk i zając". Gdyby mógł, kupiłby czołg. Nie zagłębia się nadzwyczajnie w przekaz filmu - opisuje je dokładnie powierzchownie i uwielbia wytykać przedstawione w nich kretynizmy. W końcu ludzie muszą wiedzieć, na co mogą trafić na polu minowym kinematografii. Wstydzi się do tego przyznać, ale lubi film "Święty" z Valem Kilmerem.
Amsiar
Kolejny wielbiciel militariów. Jeździec Internetu. Dwa razy zwiedził jego Kresy Wschodnie i wyszedł z tego cało. Człowiek, który nie pominął ani jednej produkcji, w której występowali rosyjscy czy radzieccy żołnierze. Nie jest komunistą, ale uwielbia konstrukcje totalnych słowotoków propagandy politycznej. Kocha Polskę, chociaż WKU zasądziło, że w przypadku działań wojennych będzie kurierem wyposażonym w starego Simsona. Jako jedyny z zespołu jest w stanie przetrwać oglądanie "Lesbian Vampire Killers". Jego idolem jest nieśmiertelny Nicolas Cage.
Grubsiej
Gdyby służył w wojsku, z charakteru byłby sierżantem. Filmy, które ogląda, muszą ociekać wesołym, podłym, tłuściutkim lub nieobliczalnym humorem. Dlatego też boi się horrorów, więc nie będzie ich recenzować. Nie bawi się w poprawność polityczną, kurtuazje, kulturę osobistą i gramatykę - człowiek prosty i bezpośredni w recenzjach, niczym głaz narzutowy po środku polu złotej pszenicy. Ulubiony film: "Ralph Demolka" (głównie scena z ciasteczkowymi strażnikami Oreo). Również wyznawca Nicolasa Cage'a.
Zatem - do dzieła!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz